Wysłany: 2010-02-02, 11:03 Początek pasji, pisania, początkiem wyboru przyszłego zawodu
Mam do napisania felieton na temat "Początek pasji, pisania, początkiem wyboru przyszłego zawodu?", jednak nie bardzo wiem o czym mam w nim napisać... Może pomoglibyście mi? Byłabym bardzo wdzięczna, bo czas mnie goni, a pomysłu nie mam...
Pozdrawiam i z góry dziękuję
_________________ "Zatopiłam się w przepychu zapachów
Serc różanych podanych na dłoni"
Pomogła: 7 razy Wiek: 18 Dołączyła: 09 Maj 2006 Posty: 1797 Skąd: Ząbki
Wysłany: 2010-02-02, 11:16
No jak to o czym?!
Na 1,5 albo 2 strony rozwijasz myśl "Młodość to najlepszy okres na rozwijanie pasji która z czasem, przy odrobinie chęci może się przekształcić w zawód. A w ogóle to wszyscy wielcy pisarze zaczynali w młodości" I tyle.
_________________ Trzeba żyć a, nie tyko istnieć!
Inne -> Harcerstwo-Zapraszam
Pomogła: 20 razy Wiek: 25 Dołączyła: 23 Kwi 2006 Posty: 2557 Skąd: A stamtąd tam, o!
Wysłany: 2010-02-02, 12:52
Taa, a ponieważ temat kończy się znakiem zapytania, to potem dodajesz drugie tyle o tym, że równie dobrze można mieć pasję, świetnie pisać i spędzić życie na kasie w Biedronce, nie wydając ani jednego opowiadania.
_________________ "You’ve nowhere to hide, nowhere to run, your village will burn like the heart of the sun!"
- Richard
z topicu "Aktualnie czytane":
Cytat:
Aktualnie czytam... "Tam, gdzie kończy się tęcza" niejakiej Fraa, może słyszeliście?
Wiek: 23 Dołączył: 02 Mar 2009 Posty: 476 Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: 2010-02-02, 13:22
Nie wspominając o takich autorach jak choćby Sapkowski, którzy rzucili w cholerę swoje życie (w tym przypadku o ile pamiętam handlował skórami) i zaczęli pisać dopiero
Temat szeroki, ciekawy, ale do rozwinięcia z wielu perspektyw. Na pewno nie można go przeróżowić.
Monoke Zazwyczaj wtrąca swoje trzy grosze `Panna Demoniczna
Pomógł: 3 razy Wiek: 33 Dołączył: 21 Lis 2008 Posty: 155 Skąd: Słoneczne Południe
Wysłany: 2010-02-20, 21:19
a na kiedy masz to zrobić? jeszcze jest czas czy już po wszystkim? bo ja bym się chętnie zastanowił i pozbierał jakieś materiały do tego (ciekawy temat! - jak już ktoś zresztą napisał - Zguba? aż warto byłoby poszperać na necie, żeby się dowiedzieć jak inni zaczynali i w ogóle jak im się to 'biografuje' to "od pasji do zawodu"... tylko jak już jest za późno to pewnie odłożę to sobie na kolejne miesiące lub lata :/ i w efekcie nigdy się nie dowiem, chyba, że przypadkiem
pozdr.
Smaku
[ Dodano: 2010-02-27, 18:20 ]
jakby co, to tu jest sporo krótkich biografii różnych autorów:
http://www.fabryka.pl/autorzy.php?id=2&flash=y
(jest od czego zacząć, ale sądzę, że i tak już za późno, a felieton napisany i oddany albo porzucony?)
pozdr.
Smaku
_________________ smaku
Monoke Zazwyczaj wtrąca swoje trzy grosze `Panna Demoniczna
Piszę, próbuję znaczy, materiały zbieram xD
A czas...no właściwie to nie wiem do kiedy to ma być
I nie, nie, nie do maturki, jeszcze dwa lata zostały do niej.
_________________ "Zatopiłam się w przepychu zapachów
Serc różanych podanych na dłoni"
Pomógł: 3 razy Wiek: 33 Dołączył: 21 Lis 2008 Posty: 155 Skąd: Słoneczne Południe
Wysłany: 2010-03-30, 23:57
No tak! Mają jeszcze sporo czasu, żeby się pouczyć. i dobrze przygotować, a potem zdawać na luzie, z radością na twarzy i bez żadnego stresu. (jeśli się da tak w ogóle)
pozdr.
Smaku
p.s.
a co do felietonu, to spróbuję Ci coś przygotować jeszcze w tym tygodniu, może nawet w święta (jak będzie więcej czasu).
smacznego jajka
pozdrawiam
[ Dodano: 2010-04-05, 03:41 ]
„Początek pasji pisania, początkiem wyboru przyszłego zawodu”.
(jak się pisze felieton?)
Początek
Początki są zawsze najmniej interesujące. Ale ważne, że każda z osób, która doszła do etapu zawodu w swojej pasji pisania, coś osiągnęła. I na dodatek może się utrzymywać ze swojej pasji, co więcej, płacą jej za coś, co jak widać musi robić dobrze (skoro jej płacą), a więc robi dobrą pracę, która komuś się przydaje i za to jej płacą. Za każdą dobrze wykonaną pracę należy się (lub powinna się należeć) jakakolwiek zapłata. Tak samo jest z zawodem pisarza. Lub każdym ‘pisaniem’, które ktoś uzna za warte, aby to kupić i dać za nie wynagrodzenie autorowi. Pisanie to ciężka i uczciwa praca. Ale ma być precyzyjna i dobra. Wykonana tak jak trzeba, bo inaczej tej zapłaty nie ma!
A pisarza trafia szlag, że nic nie dostał, a przecież ‘tyle się napracował!”. Widać nabazgrał i nikogo nie przekonał…
Jak?
… To jak sklecić łódkę z byle jakich elementów, zebranych w różnych miejscach plaży, z desek oderwanych ze starych szop i magazynów lub rozpadających się domów, gwoździe też pogięte jakieś i zabrane ze złomowiska albo co gorsza powyciągane z innych starych łódek lub co najgorsze nowych i ‘czyichś własnych’ – gotowych już do pływania i używania. To kradzież i chamstwo.
A na dodatek jak się nie zna na kleceniu łódek to spaprze robotę i łódka albo źle wygląda już przed startem, albo nawet jak wygląda jako tako, to jak się ją puści na morze, to za chwilę rozpadnie się i utonie. Nie pozostanie po niej żaden ślad. Zostaną części wraka gdzieś na dnie. A potem każdy już zapomni, że coś takiego płynęło w ogóle, albo chciało wypłynąć na fale morskie. Autor poszedł poszukać innej roboty, w której się sprawdzi i będzie cieszył buzię przy robocie, bo wie, że mu wychodzi. Za takie dzieło ktoś mu zapłaci i dostanie pochwałę, szacunek szefa, a jego kiwanie głową z aprobatą i szacunkiem jest wystarczającą nagrodą, by się starać i próbować dalej, podnosić kwalifikacje i budować jeszcze lepsze rzeczy i bardziej doskonałe.
Każdy taką robotę potrafi sobie znaleźć odpowiednią dla niego, jeśli potrafi się zdecydować, żeby zacząć szukać i próbować (co mu najlepiej wychodzi w życiu i w czym może być dobry) a nawet będzie chciał się starać już do końca życia. I będzie chciał poznać wszystkie tajniki tego zawodu - bo praca go cieszy, jak umie ją wykonać, a na dodatek inni to z pewnością docenią – wtedy tylko chcieć więcej móc dawać i lepsze ‘produkty’ wytwarzać. Człowiek rozwinie się i ma czas do końca świata na zgłębianie tajników. Ale robi to przecież z pasją, więc całe życie pcha go ‘do góry’ a nie udupia w jednym miejscu albo powoduje wymioty i non-stop zrzuca go w dół.
Sam wybrał – szukał – znalazł- robi to, co lubi, to co kocha, co potrafi i na czym się cholernie zna.
A jak potrafi i robi to, zawsze znajdzie się ktoś, kto za to zapłaci.
Pasja.
Za każdą dobrą robotę ktoś zapłaci. Nie ma innej możliwości. Albo ktoś będzie chciał zapłacić. Wystarczy poczekać i nie chować swoich ‘potworkow’ , które uwielbia się tworzyć, ale wręcz przeciwnie, pokazać nawet z odrobiną wstydu i zaciekawienia ‘co będzie’, z cichym oczekiwaniem na dowolną reakcję. A potem szok! Albo ktoś lub albo nie lubi albo powiedzą, że coś tam coś tam, że nie lub tak, tralalala. No fajnie, ale odezwali się i powiedzieli. Super. Ktoś to zna.
Spróbuję coś lepszego napisać. Może też się spodoba. Przecież lubię pisać. Może zabiorę głos w dyskusji? Może mają rację w niektórych sprawach? No dobrze. Spróbuję to poprawić… i to! Ha! Lepiej wychodzi! Mieli rację. A teraz już wiem, jak poprawić poprzedni tekst, który mnie też się jakoś nie bardzo podobał. No tak, teraz jest świetny! I mogę go czytać w kółko, nawet już potem tylko patrzeć na niego i cieszyć buzię. Świeci! )))
Puścić w świat i niech czytają, a ja piszę dalej! Podoba mi się.
Pochwały, reakcje, komentarze pojawiają się potem. Ale i tak chcę pisać, bo wiem, że potrafię! Wypowiadam się normalnie - jak człowiek, mam coś do powiedzenia – świetnie! a jak zaczynam ubierać to w świetną oprawę słowną, stylistyczną, merytoryczną – jak najbardziej, fabuła się rozwija i zaczynam znowu pisać. Lubię to! Ha! Chcę wiedzieć więcej o pisaniu i pisarstwie! Wiem już, dlaczego dzieła klasyków stały się klasyczne i przeszły do ‘kanonu’ a autorom stawiają pomniki! Już wiem i rozumiem! Ha! Poczytajcie sami! Nie widzicie? To opowiem potem dlaczego. Na razie idę pisać sam/sama. Bo wiem, co dobre w pisaniu a co jest ‘be’.
Chciałbym pisać podobnie do … ale pewnie takiego poziomu nigdy nie osiągnę, ale i to jest dobre, że widzę jak pisał i mogę się uczyć od mistrza. Wystarczy czytać. To jego styl. Ale bardo mi odpowiada. Ciekawe co mi pozostanie w głowie po wielokrotnym przeczytaniu Mistrza? Oprócz zachwytu?
Styl się czasem przejmuje nieświadomie, chłonie się Jego sposób pisania, ale geniuszu samego autora nigdy nie dościgniesz.
Najwyżej odpowiednio ukształtujesz swój własny styl, który jest niepowtarzalny. A wtedy po latach sam zostaniesz Mistrzem, wychowany na … i na…. etc.
Ale to Ciebie będą czytać i podziwiać. Bo jesteś Autorem.
Innych oczywiście nadal też. Bo autorów mamy tysiące albo i więcej na przestrzeni wieków i każdy wielki był niepowtarzalny.
Inni, Ci mniejsi, tylko naśladowali.
Jak dzieci, które deklamują wiersze, recytują, a nawet zmieniają wyrazy w wierszach dla żartów, żeby były śmieszne, inne a podobne do pierwowzorów itp.
To zawsze wyjdzie żałośnie, chociaż może i ładnie czasami. Ale nie przetrwa czasu.
Bzdury po prostu. Już wolę dziennikarzy.
Pisał bo lubił, a jak lubił to się starał, bo mu się podobało i robił tego coraz więcej i więcej, aż zaczęło samo wychodzić, zbyt łatwo, żeby nie wejść wyżej, i nie zacząć się kształcić. Żeby te teksty były jeszcze lepsze i doskonalsze, żeby zrozumieć jak pisać lepiej i dlaczego w ten sposób są lepsze.
I buzia się śmieje, bo to co lubił staje się nie tylko dobre ale świetne a nawet bardzo dobre!
I pojawia się uznanie. A to dowód, że jednak się starał, umiał. Lubił, samo szło, a jednak poprawiał i kształtował a teraz wychodzi mu ZŁOTO!
A złoto jest cenne, jak każdy wie.
I można je tworzyć z niczego – czyli z głowy . To lepsze nawet niż alchemia – bo alchemicy starali się zamienić ołów w złoto. Tworzenie czegoś z niczego jest chyba na jeszcze wyższym poziomie, więc bez problemów, chociaż z niepotrzebnym bólem, ale można pomóc alchemikom zamienić ołów w gumę albo nawet (niech im już będzie) - w ZŁOTO!
A potem umyć ręce. Tak już jest niestety z każdą brudną robotą.
No ale mamy złoto!
Buziaki.
Pozdr.
Darek.
p.s.
hmmm. Może to wstęp dopiero, ale jak dołożysz Disneya z Myszką Miki i jakichś autorów jako przykłady – żeby pokazać jak zaczynali albo knocili i że jednak Ci z pasją przetrwali i potem się liczyli to będzie więcej tekstu.
A jutro może napiszę Coś innego jak Ci się nie podoba. (chyba, że weźmiesz sobie ten tekst jako materiał na poszatkowanie i wykorzystanie do czegokolwiek – do swojej własnej pracy np.)? – czyli felietonu :>
Tyle mogłem napisać dzisiaj. Idę spać.
p.s.
ten tekst akurat nie jest żadnym złotem ale może przyda Ci się do felietonu!
p.s.
albo pytaj, gdzie Ci rozwinąć i poprawić, albo wyjaśnić i coś się napisze.
na razie to takie badziewie rzucone 'z głowy', że aż mnie plecy bolą :/ naprawdę
ale da się z tego jakoś zrobić złoto
pozdr.
PA
_________________ smaku
Ostatnio zmieniony przez Smaku 2010-04-05, 04:03, w całości zmieniany 2 razy
Monoke Zazwyczaj wtrąca swoje trzy grosze `Panna Demoniczna
Pomógł: 3 razy Wiek: 33 Dołączył: 21 Lis 2008 Posty: 155 Skąd: Słoneczne Południe
Wysłany: 2010-04-06, 22:23
Spoko.
Pozwolę sobie na taki komentarz, że młode tyłki trzeba czasem ratować, bo aż szkoda ;> a potem przyjdzie czas, że same o siebie będą mogły zadbać.
mam nadzieję, że coś Ci się uda 'wypieścić' z tego tekstu, żeby było w miarę przyzwoite do oddania :>
buźka i pozdrawiam!
Smaku.
[ Dodano: 2010-05-15, 23:36 ]
Cześć Monoke!
Czy Ty coś zrobiłaś w końcu z tym felietonem, czy nadal się pisze? A może oddałaś w całości? Albo profesor nie przyjął? (czy ten ktoś, dla kogo pisałaś)? ;>
Napisz coś, bo nie wiem, czy ten felieton jeszcze żyje czy już po flakach?
Pozdrawiam i do zob. na jakimś zlocie!
Smaku
PA
_________________ smaku
Ostatnio zmieniony przez Smaku 2010-05-15, 23:40, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum